Mieszkając z wrogiem

Iwona Sztubecka        15 stycznia 2018        Komentarze (0)

Kiedy myślisz o kobiecie, która jest ofiarą przemocy ze strony swojego męża/partnera, to widzisz szarą, zahukaną myszkę. Oczywiście uzależnioną finansowo od mężczyzny i nie wierzącą, że mogłaby odnieść sukces zawodowy. Dzień wypełnia jej opieka nad dziećmi, dbanie o dom i gotowanie obiadów. Tymczasem rzeczywistość odbiega od naszych wyobrażeń. Ofiarami przemocy nierzadko padają kobiety, które są postrzegane jako pewne siebie i odważne, tzw. kobiety sukcesu. Nigdy nie pomyślałabyś o nich, że godzą się życie w piekle.

Tymczasem tak właśnie wyglądała historia Pani M. Pani M. była dojrzałą, elegancką kobietą. Prowadziła z sukcesem firmę w branży finansowej, co zapewniało jej dużą dozę niezależności. Prywatnie żona oraz matka nastoletniej córki. Mieszkała w zgrabnym mieszkanku, które było jej własnością. Wyższe wykształcenie oraz fakt zamieszkiwania w dużym mieści, wydawałyby się być gwarantem, że Pani M. jest świadoma własnej wartości i nie da sobie dmuchać w kaszę. I tak też było na gruncie zawodowym, prywatnie zaś Pani M. funkcjonowała we własnym, małym piekle.

Pan M., kiedyś ponoć prezes jakieś firmy, obecnie żyjący niemalże na garnuszku żony był tyranem. Choć stronił od alkoholu, regularnie urządzał karczemne awantury. W amoku potrafił niszczyć sprzęt domowy i rzeczy osobiste żony. Chęć często był w stanie wymyślić prawie wiarygodne preteksty, dlaczego po raz kolejny w tym samym tygodniu musi zdyscyplinować żonę, zdarzało mu się również zupełnie bez powodu budzić ją w środku nocy, by w wulgarnych słowach przedstawić swoje „uzasadnione pretensje”tak, by słyszeli to wszyscy sąsiedzi. Nie zrażały go nawet interwencje policji czy procedura Niebieskie Karty. Kiedy brakowało mu argumentów słownych, w ruch szły ręce, nogi i wszystko inne, co znalazło się po ręką (np. butelka czy tablet). Pani M nauczyła się maskować sińce grubym podkładem i niemalże nie oddychać za głośno. Zły humor męża potrafiła poznać po jednym spojrzeniu lub nawet samym sposobie, w jaki stawiał kroki wchodząc do mieszkania. Choć starała się jak mogła, w oczach męża zawsze zasłużyła na ostrą reprymendę.

Pani M. w tej spirali przemocy funkcjonowała latami, wspierana przez różne ośrodki kryzysowe oraz psychologów, którzy wystawiali recepty na antydepresanty. Pierwszą słuszną decyzją, jaką podjęła, była decyzja o rozwodzie. Oczywiście nie ze względu na siebie, ale z uwagi na obawy o zdrowie córki. Niestety na ówczesnym etapie Pani M. jeszcze nie zdecydowała się na skorzystanie z mojej pomocy. Po uzyskaniu rozwodu, oczywiście bez orzekania o winie, w sytuacji Pani M. niewiele się zmieniło. Dalej mieszkała z Panem M. – wówczas już byłym mężem i nadal była ulubionym obiektem jego ataków.

Kiedy sytuacja zdawała się być już beznadziejna, Pani M. zawitała w progi mojej kancelarii. Dzięki kilku szybkim ruchom, udało się doprowadzić do wniesienia przez prokuratora aktu oskarżenia o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad Panią M. Ponadto złożyłam w imieniu Pani M. wniosek o zobowiązanie Pana M. do opuszczenia lokalu. Zgodnie z przepisami, osoby doznające przemocy, na podstawie art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie mogą żądać, aby sąd zobowiązał osobę stosującą przemoc do opuszczenia mieszkania i tak też stało się w naszej sprawie. Pani M. na zmianę swojego życia musiała czekać wiele lat. Ty masz szansę zmienić swoje życie już dziś.

Symptomy zdrady- nie tylko podczas Świąt!

Iwona Sztubecka        02 stycznia 2018        Komentarze (0)

Ostatnio natrafiłam na ciekawy materiał o tym, jak zauważyć oznaki niewierności podczas świąt (szczegóły na Naszym facebookowym fanpage’u). Święta się skończyły, co nie oznacza drogie Panie, że można spocząć na laurach i uśpić swoją czujność. O każdy związek trzeba dbać i reagować na pierwsze niepokojące objawy. Ich zignorowanie może się skończyć długim i kosztownym rozwodem!

Na co zwrócić uwagę? Przede wszystkim na zmiany w zachowaniu. Twój mąż, poczciwy kanapowiec z lekką nadwagą, nagle zaczyna o siebie dbać? Jeśli zamiast jak zwykle oglądać mecz woli pójść na siłownię lub basen, lepiej zainteresować się tą kwestią. Warto zaproponować wspólną wycieczkę na siłownię. Brak entuzjazmu dla takiego rozwiązania może świadczyć o tym, że dzieje się coś złego. Kiedy Ty cieszysz się, że mąż zaczął wreszcie o siebie dbać, staranniej wybiera ubrania i używa lepszych perfum, może się okazać, jego motywacją jest inna kobieta.

Jeśli Twój facet nagle zaczął rozwijać nowe hobby, dowiedz się co jest źródłem tego zainteresowania. Może koleżanka z pracy też lubi biegać lub jeździć na rowerze. Długie spacery z psem mogą być okazją do spotkań z miłośniczkami czworonogów. Oczywiście może zdarzyć się tak, że początkowo intencje Twojego mężczyzny będą niewinne, ale jeśli do okazji spędzania czasu w nowym towarzystwie dołożysz małżeńską rutynę, lub nawet mały kryzys, nieszczęście gotowe. Jeśli któregoś dnia mąż obwieści, że przechodzi na wegetarianizm, bo sympatyczna Kasia z kadr wspomniała jakie to zdrowe, Twój związek jest w niebezpieczeństwie.

Oczywiście nie można zapomnieć o klasyce: ciągnące się nadgodziny w pracy, których wcześniej nie było, nocne telefony i smsy, niby służbowe, wychodzenie z telefonem do innego pokoju lub na dwór, maile ze zdjęciami z wakacji koleżanki (zwłaszcza takich, na których zamiast pejzaży jest rzeczona koleżanka w skąpym bikini) czy wreszcie wyjazdu służbowe, podczas któych mąż jest tak zapracowany, że nie ma kiedy do Ciebie zadzwonić. Co jakiś czas sprawdź, czy na telefonie lub komputerze męża nie pojawiły się hasła dostępu. Czerwona lampka powinna się zapalić także wtedy, gdy okaże się, że nie masz już swobodnego dostępu do konta bankowego męża lub założył on drugie konto, o którym zapomniał Ci powiedzieć. Zwrócić uwagę na zakupu, których nigdy nie widziałaś w domu lub rachunki z restauracji czy hotelu.

Kiedy jesteśmy w związku wydaje nam się, że świetnie znamy drugą osobę, że nasz ukochany mąż/partner nie byłby zdolny do zdrady. Dobry związek wszak opiera się na zaufaniu i oczywiście jest to prawda. Ja jednak powiem: „strzeżonego Pan Bóg strzeże”. O związek trzeba się troszczyć, a ignorancja to nie to samo co zaufanie. Także drogie Pani, pamiętajcie: kontrola najlepszą formą zaufania ! Wtedy w najgorszym razie rozwód będzie z winy męża.

Czy należy mi się połowa majątku wspólnego?

Iwona Sztubecka        21 grudnia 2017        Komentarze (0)

Jak zwykle spędzam miły wieczór nad lekturą akt na jutrzejszą rozprawę. Sprawa dotyczy podziału majątku wspólnego małżonków. Skład majątku dość klasyczny: nie najmłodszy samochód i mieszkanie w kredycie we frankach szwajcarskich. Byli już małżonkowie byli na najlepszej drodze do zawarcia ugody, gdy Pani T. pouczona przez złego prawnika miała czelność zażądać rozliczenia środków, jakie wyłożyła ze swoich panieńskich oszczędności na wkład własny na mieszkanie stron, do czego miała słuszne prawo. Ponieważ kwota była pokaźna, byłemu mężowi zrobiło się żal rozstawać z taką sumą i wpadł na świetny pomysł. W odpowiedzi na wniosek o podział majątku wspólnego zażądał ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym.

Przepis art. 43 § 1 k.r.o. wprowadza zasadę równości udziałów w majątku wspólnym oraz domniemanie, że równego przyczyniania się małżonków do powstania ich majątku wspólnego. To oznacza, że masz prawo żądać połowy aktywów, jakie Ty i Twój mąż zgromadziliście w trakcie trwania małżeńskiej wspólności ustawowej, a ta zwykle trwa od chwili zawarcia małżeństwa do momentu rozwodu lub powstania rozdzielności.

Jednak jeśli Twój mąż okaże się być kreatywny i jak Pan T. będzie szukał za wszelką cenę sposobu na to, by majątkiem wspólnym się nie dzielić lub przynajmniej maksymalnie ograniczyć wysokość spłat dla Ciebie, z pewnością skusi go treść art. 43 § 2 k.r.o. który stanowi, że z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać, ażeby ustalenie udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do powstania tego majątku. Panowie mniej skrupulatni po lekturze tego przepisu ochoczo uzasadniają swoje żądanie ustalenia nierównych udziałów tym, że żona mniej zarabiała albo przez jakiś czas nie pracowała zawodowo. Z taką argumentacją łatwo sobie poradzić. Jeśli tylko starczy Ci cierpliwości, by zajrzeć do kodeksu i kontynuować lekturę, z art. 43 § 3 k.r.o. dowiesz się, że przy ocenie, w jakim stopniu każdy z małżonków przyczyniał się do powstania majątku wspólnego, uwzględnia się także nakłady osobistej pracy przy wychowaniu dzieci i we wspólnym gospodarstwie domowym. Pisząc jaśniej, jeśli dbałaś o Wasze latorośle, gotowałaś dla rodziny ciepłe obiadki, a dom był czysty dzięki Twoim staraniom, to znaczy, że przyczyniałaś się do powstania majątku wspólnego w takim samym stopniu co mąż, choćby nawet on nie doceniał Twojej pracy, bo przecież cały dzień siedziałaś w domu z dziećmi. Wszak powszechnie wiadomo, że siedzenie w domu z dwójką żywiołowych pociech to czyste lenistwo.

Pan T. jednak dobrze dba o swoje interesy i zna pełną treść art. 43 k.r.o. Jako człowiek z natury przyzwoity nie chce w ogóle pozbawić żony majątku wspólnego, więc zażąda skromnie 75% aktywów. W uzasadnieniu podał, że żona co prawda pracowała, ale tylko dorywczo, bo stroniła od „zatrudnienia w prawnie przewidzianej formie”. Pan T. antycypując linię obrony Pani T. wykluczył również jej osobiste starania. Jego zdaniem fakt okazjonalnego korzystania z opiekunki czy sprzątaczki oznacza, że udział żony w budowaniu majątku wspólnego stron poprzez osobiste starania jest minimalny. Z tej argumentacji wynika, że Pan T. ma mgliste pojęcie o tym, jak należy uzasadnić żądanie nierównych udziałów i raczej nie uda mu się przeforsować swojej koncepcji. Ty jednak musisz być czujna, bo Twój mąż być bardziej przebiegły i próbować przy pomocy przychylnych mu świadków próbować udowadniać nawet, że Twój udział powinien wynosić 0%. Zatem choć chroni Cię domniemanie udziału wynoszącego 50%, gdy tylko pojawi się żądanie ustalenia nierównych udziałów musisz je aktywnie zwalczyć, zgłaszając odpowiednie wnioski dowodowe. Nie pozwól, by sytuacji wymknęła się spod kontroli, bo później może być ciężko to naprawić.

Odbudowa kontaktów ojca z dzieckiem – jak zrobić to mądrze

Iwona Sztubecka        21 listopada 2017        Komentarze (0)

Po kilku latach nieobecności nagle w Twoich drzwiach pojawia się ojciec dziecka, który właśnie przypomniał sobie, że je ma i teraz chce się z nim regularnie spotykać. Od razu proponuje spotkania w co drugi weekend, połowę ferii, wakacji i świąt, bo tak doradził mu jego prawnik. Ty jesteś przerażona, bo dziecko prawie nie zna ojca, a on straszy Cię sądem i policją, bo przecież ma prawo do kontaktów. Jak jest naprawdę?

Prawda, jak to zwykle bywa, leży po środku. Oczywiście, zgodnie z art. 113 § 1 k.r.o. rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów. To jednak nie oznacza, że na pierwsze żądanie masz po prostu wystawić spakowane dziecko przed drzwi, aby Twój eks mógł je zabrać na cały weekend. Zanim dziecko będzie gotowe na taką właśnie formułę spotkań, można skorzystać z całego wachlarzu form przejściowych.

Jeśli Twoja relacja z ojcem dziecka nie należy do najgorszych, przywracanie więzi można rozpocząć od kontaktów w Twojej obecności, a jeśli istnieje taka potrzeba, nawet wyłącznie w miejscu zamieszkania dziecka. Co oczywiste, spotkania takie nie obejmą całego weekendu, a raczej kilka godzin w sobotę lub niedzielę. Z czasem można je poszerzyć o spacery lub wyjścia na plac zabaw, by w późniejszym okresie przejść do spotkań obejmujących noclegi. Jeśli kontakty reguluje sąd, możesz wnieść o przeprowadzenie wywiadu kuratora, by upewnić się, że w miejscu zamieszkania ojca Twoje dziecko będzie miało zapewnione odpowiednie warunki.

Jeśli z różnych względów wolisz sobie oszczędzić towarzystwa byłego męża lub partnera, Sąd może ustalić kontakty w obecności kuratora. Kurator sądowy po każdym spotkaniu sporządza sprawozdanie, w którym szczegółowo opisuje jego przebieg. Sprawozdanie to następnie trafia do akt sądowych, gdzie również Ty możesz zapoznać się z jego treścią. Jeśli Twoja pociecha nie ma najlepszych wspomnień o tacie koniecznym może być wsparcie psychologiczne podczas spotkań. Kontakty z udziałem psychologa mogą być realizowane w fundacji IKA. Są one poprzedzone rozmową z rodzicami i dziećmi, aby psycholog mógł ustalić, czy dzieci są gotowe do osobistych kontaktów. Jeśli ocena wypadnie pozytywnie, przechodzimy do spotkań. Zazwyczaj trwają one ok. 2 godzin i odbywają się co 2 tygodnie. Zarówno obecność kuratora jak i psychologa jest dla Ciebie gwarantem, że zachowanie ojca będzie pod ścisłym nadzorem, a Twoje dziecko będzie absolutnie bezpieczne.

Oczywiście, najlepiej, gdyby spotkania Twojego dziecka z tatą przebiegały pomyślnie. Jeśli jednak kontakty nie będę prawidłowe, bo ojciec dziecka nie dorósł do swojej roli, sprawozdania kuratora czy zalecenia psychologa mogą się stać koronnym dowodem na to, że kontakty ojca z dzieckiem należy dodatkowo ograniczyć lub w ogóle ich zakazać. Tam, gdzie zagrożenie jest dobro Twojego dziecka, kończą się prawa jego ojca i żaden Sąd ani policja nie staną po jego stronie.

Pozbawienie władzy rodzicielskiej a zakaz kontaktów

Iwona Sztubecka        06 listopada 2017        Komentarze (0)

Dziś czas na temat, który regularnie powraca z rozmowach z klientami. Z perspektywy praktyka temat wydaje mi się tak oczywisty, że dopiero rozmowy z Wami uświadamiają mi, że zagadnienie kontaktów z dzieckiem w powszechnej świadomości wydaje się być elementem składowym władzy rodzicielskiej. Stąd, kiedy chcesz pozbawić ojca prawa do spotkań z Waszym dzieckiem, dzwonisz do mnie z pytaniem o możliwość pozbawienia władzy rodzicielskiej. Nie tędy droga.

Zgodnie z art. 113 § 1 k.r.o. niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów. W świetle treści tego przepisu sądy nie mają wątpliwości, że prawo do utrzymywania przez rodziców kontaktów z dzieckiem nie należy do sfery sprawowania władzy rodzicielskiej. Zatem nawet, jeśli uzyskasz postanowienie, w którym Sąd pozbawi ojca władzy rodzicielskiej, to nadal ma on prawo do utrzymywania kontaktów z dzieckiem.

Aby uzyskać pożądany przez Ciebie efekt, tj. wykluczyć spotkania ojca z dzieckiem, musisz złożyć wniosek o ograniczenie ojcu kontaktów z dzieckiem. Może ono polegać m.in. na zakazaniu ojcu spotykania się z dzieckiem, a w skrajnych przypadkach nawet porozumiewania się na odległość. Warunkiem wydania przez sąd takiego rozstrzygnięcie, jest wykazanie, że wymaga tego dobro dziecko. W praktyce oznacza to, że musisz udowodnić, że kontakty ojca z dzieckiem szkodzą Twojej pociesze.

Często będzie tak, że naganne zachowanie Twojego byłego męża czy partnera będzie podstawą zarówno do tego, by pozbawić go władzy rodzicielskiej jak i prawa do kontaktów. Po zmianie przepisów sprawy te mogą się toczyć łącznie w jednym postępowaniu przed jednym sędzią. Ich uruchomienie może nastąpić na podstawie jednego pisma. Musi ono jednak zawierać dwa odrębne, precyzyjnie sformułowane wnioski: o pozbawienie władzy rodzicielskiej i o zakazanie spotykania się z dzieckiem. Jeśli postępowanie o rozwód jeszcze się toczy lub dopiero planujesz złożyć pozew o rozwód, pamiętaj, że w wyroku orzekającym rozwód sąd obowiązkowo rozstrzygnie zarówno o władzy rodzicielskiej jak i o kontaktach z dzieckiem, warto, więc już wówczas rozważyć zasadność wnoszenia o zakazanie spotkań.