Czy warto biernie czekać na badanie w OZSS?

Iwona Sztubecka        26 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Kilka ostatnich spraw sądowych, w których miałam okazję występować, skłoniło mnie do zamieszczenia tego wpisu. O tym, czym jest OZSS i jak można przygotować się do samego badania pisałam już jakiś czas temu. Dziś jednak chciałabym przedstawić szerszą perspektywę oceny kompetencji rodzicielskich. 

Niemalże w każdej sprawie, która dotyczy pieczy nad dziećmi (władza rodzicielska, kontakty, miejsce pobytu itp.) prędzej czy później sąd dopuści dowód z opinii biegłego psychologa i nie ma znaczenia, czy będzie to biegły z OZSS czy też samodzielny biegły z listy. Jednak bierne oczekiwanie na termin badania może nie wyjść Ci na dobre.

Ostatnio zadzwoniła do mnie Pani, której sprawa o rozwód toczy się już od dłuższego czasu. W jej ramach oczywiście zagorzała walka o opiekę nad dzieckiem – 8letnim chłopcem. Dziecko to z natury jest żywym srebrem, ruchliwe, energiczne. Z tego powodu co jakiś czas zdarzają mu się drobne wpadki. W normalnej sytuacji pewnie nikt nie zwróciłby na to uwagi, ale w toku sprawy o rozwód jest inaczej. Każdy nawet niewielki incydent z udziałem Twojego dziecka zostanie naświetlony przed sądem i będzie w opinii drugiego rodzica dowodem na Twoją niekompetencję. Pani niestety skontaktowała się ze mną zaledwie na 2 dni przed terminem badania w OZSS, kiedy na kompleksowe działa było już zdecydowanie za późno. Ty możesz tego błędu uniknąć.

Po pierwsze utrzymuj stały kontakt z wychowawcą i pedagogiem szkolnym (niektórzy Panowie nawet nie są w stanie podać nazwiska wychowawcy dziecka). Mile widziane jest zaangażowanie w życie szkolne, udział w „trójce klasowej” lub Radzie Rodziców. Przychylność pracowników szkoły, którzy Cię znają, na pewno znajdzie odzwierciedlenie w opinii szkoły, gdy będziesz o nią występować.

Rozstanie rodziców prawie zawsze jest traumą dla dziecka. Jeśli zauważysz niepokojące sygnały, zmiany w zachowaniu pociechy, reaguj. Konsultacja psychologiczna pomoże zorientować się, na ile problem jest poważny. Warto poszukać specjalisty, który jest jednocześnie biegłym sądowym. Dobry psycholog wskaże również dalszą drogę postępowania. Opinia psychologiczna wydana po takiej konsultacji będzie ważnym atutem w sprawie. Dzięki niej nikt nie będzie mógł Ci zarzucić, że ignorujesz potrzeby dziecka.

Jeśli pojawiają się poważniejsze zarzuty po Twoim adresem, nie warto ich ignorować. Skutecznym sposobem walki z takimi oszczerstwami, zwłaszcza dotyczącymi Twoich kompetencji rodzicielskich jest udział w warsztatach rodzicielskich np. organizowanych przez stowarzyszenie OPTA. Będzie to również dobry argumenty w sporze, jeśli druga strona zarzuci Ci brak woli współpracy rodzicielskiej. Niewątpliwe Twoja postawa zyska aprobatę tak sądu jak i biegłych psychologów. Nawet jeśli nie uda Ci się ukończyć warsztatów przed terminem badania, OPTA wyda Ci zaświadczenie o odbytej konsultacji oraz zapisie na zajęcia.

Oczywiście nie zachęcam do biegania z dzieckiem od psychologa do psychologa i bezsensownego zbierania kwitów. Takim działaniem narazisz się tylko na zarzut próby zrobienia z dziecka wariata i zaszkodzisz sobie. Nie w każdej też sprawie zasadnym jest podejmowanie wszystkich wskazanych powyżej działań. Niemniej jednak musisz być czujna i szybko reagować. Nie pozwól, by strona przeciwna przejęła inicjatywę. Pamiętaj, że kiedy otrzymasz zawiadomienie o terminie badania w OZSS może być już za późno.

Dlaczego warto zawierać ugody w sprawach rodzinnych

Iwona Sztubecka        17 marca 2017        Komentarze (0)

Dziś stoczyłam ciężką batalię w sprawie o ustalenie kontaktów z dzieckiem. Na szczęście dla klienta zakończoną zawarciem ugody, choć nie obyło się bez chwil grozy i scen rozpaczy. Oczywiście ugoda nie spełnia w 100% naszych oczekiwań, ale ani ja ani mój klient nie mieliśmy wątpliwości, że jest to nasze zwycięstwo i to z kilku powodów.

Po pierwsze to koniec sądowej batalii. Zawarcie ugody definitywnie kończy postępowanie. Sąd nie przeprowadza kolejnych dowodów. Bezpośrednio po zawarciu ugody sąd wydaje postanowienie o umorzeniu postępowania i orzeka o kosztach postępowania. Innych decyzji wydawać już nie trzeba. We wspomnianej sprawie ojciec dziecka musiał przyjeżdżać z zagranicy, więc zakończenie sprawy oznacza dla niego znaczną oszczędność czasu i pieniędzy, które teraz może przeznaczyć na syna.

Od ugody zasadniczo nie można się odwołać. Można wnieść zażalenie na postanowienie o umorzeniu postępowania, ale to nie narusza zawartej ugody. Gdyby sąd zakończył postępowanie orzeczeniem, druga strona mogłaby wnieść apelację, a orzeczonych kontaktów nie można byłoby realizować. Biorąc pod uwagę czas oczekiwania na rozpoznanie apelacji w naszej rzeczywistości, mój klient mógłby zapomnieć o świętach i wakacjach z synem w tym roku.

Dzięki ugodzie w sprawie o kontakaty udało się również uniknąć uciążliwego i krępującego badania w Opiniodawczym Zespole Sądowych Specjalistów (dawne RODK). Krótsze postępowania sądowe oznacza również mniej „prania brudów” przed sądem, co później ułatwia współpracę rodzicielską.

Co jednak najważniejsze w tej i każdej sprawie rodzinnej, zakończenie postępowania sądowego oznacza, że strony mogą się skupić na odbudowaniu relacji dla dobra wspólnego dziecka. Udział adwokata przy zawieraniu ugody gwarantuje zaś, że jej treść odzwierciedla rzeczywistą wolę strony, a interes klient zostanie należycie zabezpieczony. W mojej sprawie kosztem niewielkich ustępstw udało mi się nie tylko pogodzić strony co do zakresu kontaktów, ale też przygotować solidny materiał do zablokowania grożących mojemu klientowi spraw o ograniczenie władzy rodzicielskiej. Pełen sukces!

Wreszcie skuteczny bat na niealimenciarzy?

Iwona Sztubecka        07 lutego 2017        Komentarze (0)

Jakiś czas temu pisałam o metodach zachęcania opornych dłużników alimentacyjnych do uregulowania zaległości. Choć ich wachlarz jest spory, to ich skuteczność pozostawiała niestety wiele do życzenia. Chyba większość z nas słyszała, że uporczywe niepłacenie alimentów, uchylanie się od tego obowiązku jest przestępstwem, które możemy zgłosić policji lub prokuraturze. Jednakże dotychczasowa praktyka nie zachęcała do korzystania z tej ścieżki.

Sąd w postępowaniu karnym wnikliwie analizował czy uchylanie się od obowiązku płacenia alimentów było uporczywe i czy naraziło Cię na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych (obie te przesłanki musiały być spełnione łącznie). Ponadto osobowa zobowiązana do alimentów nie popełniała przestępstwa, gdy nie płaciła przez krótki okres ( krótszy niż 3 miesiące), bądź dłuższy ale z powodów od siebie niezależnych (np. straciła pracę). W jednej ze spraw, w której próbowałam przekonać sąd, by nakazał prokuraturze dalsze prowadzenia postępowania w kierunku uporczywej niealimentacji, skład orzekający dokonał daleko idącej interpretacji faktów na korzyść dłużnika, twierdząc, że niemożliwym jest, aby zobowiązany do płacenia alimentów ojciec celowo zwolnił się z pracy czy też obniżył swoje zarobki, aby uniknąć egzekucji alimentów. Tym samym sąd uznał, że do popełnienia przestępstwa nie doszło. Jak wyglądają realia, wszyscy dobrze wiemy. Jednak ta wiedza, dość powszechna w sądach rodzinnych, nie chciała się przedrzeć do świadomości sądów karnych. W efekcie uzyskanie wyroku skazującego było niezwykle utrudnione.

Ponadto nie mogło być mowy o przestępstwie, jeśli osoba zobowiązania wprawdzie nie płaciła, ale sytuacja finansowa wierzyciela była dobra i brak wpłat nie narażał Twojego dziecka na niemożność zaspokojenia jego potrzeb – dobrze sytuowane matki nie miały szansy na skorzystanie z tej drogi prawnej.

Na szczęście już niedługo sytuacja ta ma ulec diametralnej zmianie. Według planowanych zmian, miałaby zniknąć dotychczasowa przesłanka „uporczywości” w uchylaniu się od wykonywania obowiązku alimentacyjnego. Aby popełnić przestępstwo niealimentacji, w myśl proponowanego brzmienia art. 209 § 1 k.k., wystarczy zalegać z co najmniej trzema świadczeniami okresowymi albo opóźniać się o co najmniej trzy miesiące z zapłatą świadczenia innego niż okresowe.

Dotychczasowa przesłanka narażenia osoby alimentowanej na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, bez której obecnie nie ma w ogóle przestępstwa, po zmianach powodowałyby jedynie surowszą odpowiedzialność karną. Tym samym fakt, że jako matka dziecka jesteś zaradna i potrafisz samodzielnie zabezpieczyć jego potrzeby, nie uniemożliwiałoby Ci skutecznego domagania ukarania dłużnika alimentacyjnego. Ponadto nie będziesz już musiała dysponować wyrokiem ustalającym alimenty, wystarczy ugoda lub umowa. 

Ustawodawca wziął także pod uwagę okoliczność, iż najczęściej zależy Ci nie na umieszczeniu dłużnika w więzieniu, ale na skutecznym wyegzekwowaniu alimentów. Z tego powodu w projekcie ustawy znalazł się przepis, który stanowi, że uiszczenie zaległości przed upływem 30 dni od daty pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego o popełnienie przestępstwa zwykłej niealimentacji, miałoby uchronić od kary. Z kolei uiszczenie zaległych alimentów w ciągu 30 dni od daty przesłuchania w charakterze podejrzanego o popełnienie przestępstwa uporczywej niealimentacji, powodowało by, pod pewnymi warunkami, odstąpienie sądu od wymierzenia kary.

Wszystkie te zmiany są bardzo obiecujące i niewątpliwie wpłynęłyby na poprawę sytuacji rzeszy dzieci, których rodzice uchylają się od płacenia alimentów. Nie pozostaje nam nic innego, jak trzymać kciuki za szybkie wprowadzenie ich w życie.

Kontakty potrzebne na już!

Iwona Sztubecka        04 stycznia 2017        Komentarze (0)

Zima zaskakuje drogowców, a w sprawach o rozwód i kontakty rodziców zaskakują święta oraz ferie. Zwykle na ostatnią chwilę robimy plany i wtedy przypominamy sobie, że chcielibyśmy zabrać dziecko na święta do swojej rodziny lub wyjechać z nim na ferie w góry. Wówczas kontakt z naszym prawie byłym małżonkiem uświadamia nam, że szans na osiągnięcie porozumienia nie ma, a czasu pozostaje coraz mniej. Możemy w takiej sytuacji skorzystać z instytucji zabezpieczenia roszczenia, w tym przypadku zabezpieczenia kontaktów z dzieckiem.

Jak już wspominałam w poprzednich postach, sąd wydając wyrok w sprawie o rozwód ustali kontakty z dzieckiem. Zanim jednak to nastąpi, możemy złożyć wniosek, w którym będziemy się domagać uregulowania kontaktów już na czas toczącego się postępowania, w tym także kontaktów w okresach świąt, ferii czy wakacji. Sąd ma obowiązek rozpoznać taki wniosek bezzwłocznie, a rozprawę powinien wyznaczyć tak, by mogła się odbyć w terminie miesięcznym od dnia wpływu wniosku.

Co, jeśli nie mamy tyle czasu? We wniosku o zabezpieczenie kontaktów należy dodatkowo wskazać, że jest to wypadek niecierpiący zwłoki. Okoliczność tą należy krótko uzasadnić, m.in. krótkim okres pomiędzy złożeniem wniosku, a planowanym spotkaniem z dzieckiem. Dzięki temu sąd będzie mógł go rozpoznać poza rozprawą, tj. na posiedzeniu niejawnym. Postanowienie w przedmiocie zabezpieczenia kontaktów zostanie nam doręczoną drogą pocztową. Postanowienie takie jest natychmiast wykonalne, nie musimy więc czekać, aż się uprawomocni.

Jeśli mamy już negatywne doświadczenia, uzasadniające przekonanie, że druga strona mimo wydania postanowienia, nie będzie respektować jego treści, warto we wniosku o zabezpieczenie kontaktów umieścić także wniosek o zagrożenie drugiej stronie nakazaniem zapłaty określonej sumy pieniężnej na naszą rzecz na wypadek naruszenia obowiązków określonych w tym postanowieniu. Będzie to najczęściej dotyczyło nie wydania dziecka na spotkanie w terminie zakreślonym przez sąd.

Mając w ręku odpis postanowienia o zabezpieczeniu kontaktów oraz nakazaniu zapłaty kary za jego nieprzestrzeganie, opatrzony stwierdzeniem wykonalności możemy przystąpić do skutecznej realizacji naszych planów świątecznych w towarzystwie dziecka. Pamiętaj jednak, że nie warto czekać do ostatniej chwili i spotkanie z dzieckiem zabezpieczyć z odpowiednim wyprzedzeniem.

Bo zupa była za słona, czyli czemu to zawsze wina żony

Iwona Sztubecka        13 września 2016        3 komentarze

Zasadniczo panuje przekonanie, że jeśli udowodni się winę męża, to rozwód musi nastąpić z jego wyłącznej winy. Oczywiście zarzuty pod jego adresem powinny być odpowiednio mocne, tj. zdrada, przemoc, najlepiej oczywiście fizyczna itp. Pewnie taką opinię usłyszysz od większości swoich koleżanek i znajdziesz na niejednym fachowym portalu. Jeśli podzielasz to przekonanie, mam dla Ciebie dwie złe wiadomości.

Po pierwsze możesz paść ofiarą nowego trendu w orzecznictwie sądów, zgodnie z którym na wszelki wypadek orzeka się rozwód z winy obu stron. Ciężko dociekać przyczyn takiego stanu rzeczy, choć czasem mam wrażenie, że sąd próbuje niejako ukarać strony za sam fakt żądania orzekania o winie. Premiowane są pozwy o rozwód bez orzekania o winie.

Druga sprawa, to ugruntowany pogląd, że sąd nie rozróżnia winy mniejszej i większej. Aby uzyskać rozwód z wyłącznej winy męża, musisz nie tylko udowodnić, że on złamał obowiązki małżeńskie, ale również, że Ty byłaś kryształowo czysta. Skupienie się tylko na pierwszym aspekcie może doprowadzić do katastrofy.

Sąd oczywiście w toku sprawy spyta Cię, w czym upatrujesz winy męża, czemu doszło do rozpadu związku małżeńskiego albo wprost czy masz sobie coś do zarzucenia, ale tak naprawdę pretekstu do szczegółowych pytań dostarczy Twój małżonek. Jeśli tylko zażądasz rozwodu z wyłącznej winy męża, on natychmiast przypomni sobie, że nawet, jeśli zdradzał, to dlatego że nie okazywałaś mu czułości i nie przytulałaś dostatecznie często. W alkoholizm wpadł, bo czuł się przez Ciebie niedoceniany, a poza tym nie chciałaś wspierać go w terapii. Może kilka razy zdarzyło mu się podnieść na Ciebie rękę, ale to dlatego, że robiłaś mu ciągle awantury, itd. Im bardziej winny jest mąż, tym lista zarzutów pod Twoim adresem będzie dłuższa.

Oczywiście wszystkich pomysłów zdesperowanego męża nie przewidzisz, ale na większość z nich można się przygotować. Zazwyczaj masz przecież świetnie opanowany podstawowy zestaw jego wykrętów. Dobrze jest te kwestie poruszyć już w pozwie, Sąd zdąży się z nimi oswoić, zanim otrzyma odpowiedź na pozew.

Ponadto przyda się kilka działań prewencyjnych. Nawet, jeśli jesteś pewna decyzji o rozwodzie, warto zaproponować udział w terapii małżeńskiej. Jeśli mąż odmówi, będziesz mieć dowód, że to on nie chciał ratować małżeństwa. Ewentualne zaświadczenie o podjęciu terapii, będzie natomiast dowodem na to, że dałaś mu szansę. Sąd kolejnej już nie będzie wymagał. Nie zaszkodzi również indywidualna terapia psychologiczna.

Jeśli mąż wszczyna awantury, nie wahaj się wzywać policji. Procedura Niebieskiej Karty uwiarygodni Twoje zarzuty, podobnie jak obdukcje od lekarza sądowego. Bierność trudniej wytłumaczyć przed Sądem. Czasem warto pokonać wstyd i pokazać swoje obrażenia przyjaciółce bądź zaufanej sąsiadce i szczerze opowiedzieć o cieniach relacji z mężem. Ważne, by świadek poza odtworzeniem Twojej relacji mógł podać fakty na podstawie własnych obserwacji.

Postaraj się również, by kluczowe ustalenia z mężem czynić drogą mailową lub SMS-ową. Warto również zadbać o nagrywanie, co ciekawszych rozmów. Chwila szczerości, podczas której można wyzna swoje grzechy raczej nie powtórzy się przed sądem. Dowodów nie trzymaj jednak w domu, bo mogą zniknąć zanim dostarczysz je swojemu adwokatowi.